Leśny trail w Gorzewie nie wybacza przypadkowego tempa ani źle dobranego dystansu. W edycji 2026 Rykowisko Ultra Trail oferuje trzy odcinki, zmienną nawierzchnię i limity czasu, które szybko pokazują, czy trening, żywienie i technika są naprawdę poukładane. Dlatego ten start warto czytać nie tylko jako zawody, ale też jako bardzo konkretny test formy i odporności na nierówny teren.
Najważniejsze informacje o starcie w Gorzewie
- Edycja 2026 odbyła się 23 maja w Gorzewie, na terenie Stanicy Harcerskiej i okolicznych lasów.
- Do wyboru były trzy dystanse około 13 km, 36 km i 50 km.
- Trasa prowadzi głównie po ścieżkach leśnych, z krótkimi odcinkami dróg publicznych i zmiennym podłożem.
- Limity czasu wynosiły odpowiednio 2 h, 5,5 h i 7,5 h.
- Pomiar odbywał się na chipy, a na mecie przewidziano medal i ciepły posiłek.
- To start, który dobrze sprawdza zarówno debiutanta w trailu, jak i biegacza szukającego mocnego treningowego sprawdzianu.

Jak wygląda trasa i dlaczego tempo jest tu drugorzędne
Najważniejsza rzecz: to nie jest bieg, w którym rozstrzyga się wszystko na prostym, równym odcinku. Trasa prowadzi przez lasy Pojezierza Gostynińskiego, z piaskiem, szutrem, miękką ścieżką i krótkimi fragmentami asfaltu, więc nogi pracują inaczej niż na ulicy. Do tego trasa nie jest atestowana, dlatego tempo z zegarka traktuję tu jako wskazówkę, a nie świętość.
W praktyce oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, start po 4:30 min/km tylko dlatego, że na początku jest „lekko”, bywa szybkim sposobem na rozbicie biegu. Po drugie, przewaga w takich zawodach często bierze się z rytmu, nie z jednego mocnego ataku. Na leśnej nawierzchni dużo daje płynny krok, stabilne biodra i umiejętność biegania po zmiennym podłożu bez szarpania.
Warto też pamiętać o zapleczu. Na trasie są punkty regeneracyjne z napojami i przekąskami, a podstawowa pomoc medyczna dostępna jest w strefie startu i mety oraz w Klusku. To nie zwalnia z własnej odpowiedzialności, ale daje komfort, jeśli pogoda zrobi się ciężka albo żołądek zacznie protestować. Właśnie dlatego wybór dystansu ma tu większe znaczenie niż sama chęć „zrobienia czegoś dłuższego”.
Który dystans wybrać, żeby biec równo do mety
Gdybym miał doradzić komuś bez dużego doświadczenia w terenie, wybrałbym krótszą opcję i zrobił z niej solidny, równy start. Dystans 13 km może wyglądać niegroźnie, ale w lesie potrafi dać więcej niż asfaltowe półmaratony, bo wymaga stabilizacji i koncentracji od pierwszego kilometra.
| Dystans | Limit czasu | Dla kogo | Największe wyzwanie |
|---|---|---|---|
| Łoszak, około 13 km | 2 h | Pierwszy trail, szybki sprawdzian tempa i techniki | Zbyt agresywny początek i przepalenie nóg |
| Szybkie Badyle, około 36 km | 5,5 h | Biegacz z bazą wytrzymałości, który chce wejść poziom wyżej | Utrzymanie równego jedzenia i picia |
| Rześkie Chrapy, około 50 km | 7,5 h | Osoba przygotowująca się do dłuższego ultra lub szukająca mocnego testu | Cierpliwość, zarządzanie energią i mięśnie czworogłowe na końcówce |
Jeśli mam wskazać prostą zasadę, to brzmiałaby tak: wybierz dystans, na którym jesteś w stanie utrzymać spokojny wysiłek przez większość biegu, a nie taki, który dobrze wygląda na papierze. Na takich zawodach łatwo pomylić ambicję z gotowością, a to zwykle kończy się spadkiem tempa jeszcze przed połową trasy.
Jak przygotować formę pod leśny trail
Najlepszy trening pod ten bieg nie polega na dokładaniu kilometrów na ślepo. Ja stawiałbym na trzy filary: bieganie po miękkim i nierównym podłożu, siłę jednostronną oraz regularne ćwiczenie jedzenia w ruchu. Bez tego nawet dobra baza tlenowa nie przełoży się na pewny start.
| Dystans | Co powinno wejść w plan | Długi bieg |
|---|---|---|
| 13 km | 1 trening trailowy, 1 bodziec tempowy, 2 krótkie sesje siły | 75-100 min |
| 36 km | 1 trening trailowy, 1 akcent podwytrzymałościowy, 2 sesje siły, ćwiczenie picia w biegu | 90-150 min |
| 50 km | 1 długi bieg, 1 spokojny trail, 1 akcent na zmęczeniu, regularne testy żywienia | 150-240 min |
Siła i stabilizacja
Tu nie chodzi o kulturystykę, tylko o kontrolę kroków na nierównej nawierzchni. Dobre minimum to przysiady na jednej nodze przy podporze, wykroki, wspięcia na palce, martwy ciąg na jednej nodze i krótka praca nad core dwa razy w tygodniu. Jeśli biegniesz po piasku i korzeniach, mocniejsze łydki i lepsza kontrola bioder robią większą różnicę niż kolejny losowy kilometr w tempie startowym.
Przeczytaj również: Maraton Londyński - Jak się przygotować i nie spalić na trasie?
Żywienie i nawodnienie
Na dłuższych dystansach nie czekałbym, aż pojawi się głód. W treningu warto sprawdzić, czy organizm dobrze toleruje 30-60 g węglowodanów na godzinę przy krótszym starcie i około 60-90 g na godzinę, jeśli celujesz w 50 km i masz już doświadczenie z takim schematem. Płyny dobierałbym do pogody, zwykle w szerokim zakresie 400-750 ml na godzinę, ale bez sztywnego trzymania się cyfry, gdy jest chłodno albo bardzo wilgotno.
Taki sposób przygotowania zmniejsza ryzyko chaosu w dniu startu, a właśnie w logistyce wiele osób traci najwięcej. To prowadzi do rzeczy, które trzeba mieć poukładane jeszcze przed wyjściem na linię startu.
Jak rozegrać dzień startu bez zbędnego chaosu
Pakiet startowy odbiera się osobiście albo przez upoważnioną osobę zgodnie z regulaminem, a u uczestników niepełnoletnich potrzebna jest pisemna zgoda rodzica lub opiekuna. To brzmi formalnie, ale w praktyce właśnie takie drobiazgi decydują o spokojnym początku dnia. Jeśli organizacja jest zapięta, zostaje więcej energii na sam bieg.
- Przyjedź z zapasem czasu, żeby spokojnie odebrać pakiet, rozgrzać się i sprawdzić teren startu.
- Chip przytwierdź tak, jak wymaga regulamin, czyli do sznurówek, i nie poprawiaj go w ostatniej chwili.
- Nie testuj nowych butów, skarpet ani plecaka w dniu startu, bo na leśnej nawierzchni błędy sprzętowe wracają szybciej niż na asfalcie.
- Jedzenie rozplanuj od początku, a nie dopiero wtedy, gdy pojawi się spadek mocy.
- Jeśli wybierasz 36 lub 50 km, nie licz wyłącznie na punkty regeneracyjne, tylko miej własny plan na pierwszą i drugą część biegu.
- Na mecie czeka medal i ciepły posiłek, ale to nagroda po wykonanej pracy, nie argument za tym, by startować zbyt zachowawczo albo zbyt nerwowo.
Ja na takim biegu trzymam prostą zasadę: pierwsze kilometry mają mnie ustawić, nie sprawdzić moją dumę. Jeśli wchodzisz w las jak na asfaltową piątkę, bardzo często płacisz za to dopiero po kilku kilometrach, kiedy tempo już nie chce wrócić.
Najczęstsze błędy, które kosztują tu najwięcej
W tej imprezie nie przegrywa zwykle ten, kto ma słabszą formę. Częściej przegrywa ten, kto źle odczyta specyfikę terenu albo zlekceważy zmienność trasy. To są rzeczy banalne tylko na papierze.
- Zbyt szybki początek, bo pierwsze kilometry wydają się „łatwe”.
- Traktowanie piasku i miękkiej ścieżki jak równego asfaltu.
- Brak treningu stabilizacji, przez co po kilku godzinach technika się rozsypuje.
- Picie i jedzenie dopiero wtedy, gdy organizm zaczyna protestować.
- Nowy sprzęt na starcie, szczególnie buty i plecak biegowy.
- Bagatelizowanie limitów czasu, bo zegarek pokazuje wciąż „niegroźne” tempo.
Najgroźniejszy jest jednak błąd mentalny, czyli przekonanie, że skoro to bieg leśny, to można po prostu „przetruchtać”. Na dłuższym dystansie las karze za brak planu równie skutecznie jak góry, tylko robi to ciszej. I właśnie dlatego lepiej pobiec trochę spokojniej niż później ratować wynik chaotycznym marszem.
Co ten start daje, jeśli chcesz biegać dłużej i mądrzej
Dla mnie największa wartość tego biegu nie kończy się na mecie. To dobry sprawdzian, czy potrafisz utrzymać równy wysiłek, zjeść w trakcie biegu, biec ekonomicznie w lesie i nie panikować, kiedy teren robi się wolniejszy niż zakładał zegarek. Jeśli to działa tutaj, masz solidną bazę pod dłuższe starty.
Właśnie dlatego Rykowisko Ultra Trail traktowałbym jako start, który uczy cierpliwości. Nie trzeba wybierać najdłuższego dystansu, żeby wynieść z niego dużo. Lepiej pobiec wariant zgodny z aktualną formą, a potem wrócić do treningu z jasną odpowiedzią, co trzeba poprawić przed następnym ultra.